W 2017 na Islandię przyleciało prawie 2 miliony turystów! To praktycznie grzech z tego nie skorzystać.

Oczywiście turyści są wszędzie i wszędzie są usługi stworzone dla nich, ale Islandzka turystyka międzynarodowa zaczęła się stosunkowo niedawno bo ok. 20 lat temu.

Mniej więcej od 1998 roku, gdy Icelandair wprowadził nowy port lotniczy w Keflawiku, nastąpił powolny wzrost liczby turystów. Prawdziwą zachętą okazał się jednak dopiero kryzys finansowy z 2008 roku. Słaba Korona umożliwiła turystom tanie podróżowanie po Islandii. Kolejnym kamieniem milowym była niespodziewana erupcja wulkanu Eyjafjallajokull w 2010, która spowodowała także największą eksplozję turystyczną. Islandia znalazła się na świeczniku większości serwisów informacyjnych jako, że popioły unoszące się w powietrzu po wybuchu uniemożliwiły liczne loty w Europie przez kilka dni.

Obecnie mimo, że Korona jest znów silna a ceny niebotyczne, turyści nadal napływają. Głównie dlatego, że wieści się zdążyły rozejść – Islandia jest przepiękna i warta swojej ceny.

Islandczycy szybko dostrzegają okazje biznesowe i chętnie angażują się w nowe przedsięwzięcia z  pełnym optymizmem. Z takim podejściem byli w stanie obrócić swoje niebezpieczne wulkaniczne ziemie na swoją korzyść – uzyskując z nich tanią energię i sprzedając do największych światowych firm w postaci usług – stabilnych serwerów i infrastruktury informatycznej.

Podobnie podchodzą w prywatnych przedsięwzięciach. Nie ma wielu rzeczy, które mogłyby ich powstrzymać przed realizacją pomysłu, który im przypadł do gustu. Jeśli jakaś inwestycja przerasta ich możliwości zwracają się do przyjaciół i rodziny o pomoc. Tak było w przypadku dość popularnej wśród turystów restauracji Czarna Plaża (Black Beach Restaurant) usytuowanej przy słynnej czarnej plaży niedaleko miejscowości Vik. Właściciele w porę zauważyli boom turystyczny, zaangażowali znajomych w pomysł i już w połowie 2014 restauracja zaczęła obsługiwać pierwszych turystów.

Miałem okazję porozmawiać z jedną z właścicielek o ich początkach.

Po obejrzeniu tego filmu można pomyśleć, że łatwo jest lokalnym wybudować restaurację (skoro są właścicielami plaży) czy przearanżować stary dom w hostel i zacząć zarabiać na turystach. Pewnie jest w tym dużo prawdy, ale by uzyskać szerszą perspektywę zacząłem szukać przedsiębiorców obcokrajowców, którzy także prowadzili biznes w branży turystycznej.

Udało mi się przeprowadzić wywiad z Polakiem, który również zauważył rosnący potencjał turystyczny i niedawno otworzył firmę wynajmu samochodów na Islandii. Dzieli się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi swoich początków, sposobów reklamy i kłopotów jakie miał zakładając firmę.

Wraz ze wzrostem liczby turystów, zwiększyła się także liczba zarejestrowanych firm, zwłaszcza w sektorze usług. W latach 2010-2011 powstawało ok. 50 firm rocznie, w latach 2015-2016 już prawie 300 rocznie. Do najpopularniejszych sektorów należą:

– hotele, hostele, a więc i firmy budowlane
– firmy wynajmujące samochody i campery, także ubezpieczalnie i mechanicy
– operatorzy turystyczni, przewoźnicy, piloci wycieczek i przewodnicy
– restauracje, a więc i lokalni producenci żywności
– wycieczki ekstremalne, a więc i wypożyczalnie specjalistycznego sprzętu

A także wszelkiego rodzaju pamiątki, zarówno lokalne – robione na drutach skarpetki i swetry (lopapeysa – słynne z owczej wełny), i importowane z Chin – małe tokeny z podróży. Najlepiej jeśli w jakiś sposób są powiązane z Thorem (bogiem piorunów z Nordyckiej mitologii) lub Wikingami. Pocztówki czy popularne gumy do żucia (stworzone przez architekta, który przyznaje, że obecnie zarabia więcej na ich sprzedaży niż ze swoich projektów).

Wszystko co turyści mogą zabrać ze sobą jako pamiątkę.

To kolejny przykład pokazujący jak bardzo Islandczycy dbają o swoje a nie cudze.

McDonadl’s przekonał się o tym na własnej skórze i teraz nie ma już BigMac’ów na Islandii między innymi z powodu wysokich kosztów importowych. Islandzki dumny odpowiednik – Metro, przezwyciężył niektóre z tych kosztów zaopatrując się u lokalnych dostawców żywności i teraz jest jedyną siecią burgerów na Islandii.

Wielu turystów już odwiedziło Islandię, również wiele firm już z ich obecności skorzystała. Jednak turyści nadal napływają w ogromnej liczbie a i firm powstaje coraz więcej. Może i Wy chcecie być jedną z nich?